O mnie

 

Zawsze chciałam mieć wpływ na to, jak układa się moje życie. Do chwili, kiedy z matury pisemnej dostałam 6 z języka polskiego i 1 z historii. Nie pojechałam więc na filologię serbsko-chorwacką na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zostałam w znienawidzonym Szczecinie i zdałam maturę rok później. Przez ten rok zdążyłam podjąć nudną pracę, wyjść za mąż i uznać, że lubię być zwyczajna. Tak minęło kilka lat. W 2007 byłam mamą małej córki, pracownicą biblioteki uniwersyteckiej i udręczoną nijakością życia trzydziestolatką. Czułam, że życie przecieka mi przez palce. Każdy dzień był podobny do siebie, walką o związanie końca z końcem. A ja chciałam mieć fajny ciuch, jechać na wakacje, pić kawę w kawiarni i jeść lunch w barze sałatkowym. Podjęłam decyzję o emigracji. Kocham wodę, wiatr i surowe wysokie wybrzeża, więc wybór padł na Szwecję. Początki były dla mnie bardzo trudne. Czułam się oderwana od mojej pracy, książek, prasy, znanego otoczenia. Jednak poszłam na akademicki kurs szwedzkiego i życie znowu ruszyło. Nauczyłam się dużo o sobie, o ludziach, o tym jak przetrwać ciężkie kryzysy w samotności. Bo kiedy się emigruje jest się skazanym na wyobcowanie, wyrwanie z kontekstu krewnych, ciotek, przyjaciół. Urodziłam drugą córkę. Znalazłam pracę, potem kolejną. Byłam opiekunką starszych, tłumaczką, piekarką ekologicznego chleba i strażniczką więzienną. Szukałam spełnienia. Męczyła mnie monotonia i powtarzalność prostych prac. Chciałam wyzwań intelektualnych. Pragnęłam zmian, dużego tempa życia. I zdarzyło się. Zakochałam się. I rozwiodłam. A potem zostałam sama. Poczułam niezależność i zrozumiałam, że muszę i chcę skończyć szwedzkie studia. Wybór padł na zarządzanie zasobami ludzkimi. Arbetsvetenskap. Rok przed ukończeniem studiów w 2017 spakowałam siebie i córki i pojechałyśmy na wakacje w Bieszczady. Już w trakcie podróży wynajętym samochodem czułam coraz większą ekscytację. Zmieniającym się krajobrazem i nieokreślonym przeczuciem, że czeka nas niesamowita przygoda. Docelowe miejsce okazało się magiczne. Malowniczo położone na skraju zbocza, z przyjaznymi gospodarzami, interesującymi gośćmi i ciekawymi lokalnymi osobowościami. Pewnego poranka, kiedy kłusowałam na końskim grzbiecie patrząc na mgłę snująca się wokół szczytów, poczułam absolutna pełnię. Pomyślałam, że chcę to uczucie pełni przeżywać jak najczęściej. Czuć się jak kowbojka co dzierży świat i jest absolutnie wolna jednocześnie. I zrozumiałam, że wszystkie moje życiowe wybory miały sens, bo one doprowadziły mnie do miejsca w którym jestem, z wiedzą i doświadczeniem które mam. Wtedy narodziła się myśl o ACRecruitment. O połączeniu pragnienia pomocy moim polskim i szwedzkim klientom poprzez wykorzystanie mojej akademickiej wiedzy, doświadczenia życiowego oraz znajomości obu krajów i ich kultur biznesowych. Odczucie jedności z naturą i wewnętrznej harmonii dało mi moc stworzenia ACRecruitment. Firmy pomagającej polskim firmom software`owym  chcącym zaistnieć na lukratywnym szwedzkim rynku oraz rozwiązującej kłopoty szwedzkich przedsiębiostw chcących zastosować outsourcing swoich usług do Polski.